Główny Bohater lubił popełniać błędy. De facto (specjalnie napisane na początku zdania), to był człowiekiem, który błędy ludzkie wymyślał. Razu pewnego roku niewypowiedzianego usiadł na gzymsie studni i doszedł do wniosku, że pokaże skurwysynom jak marnować sobie życie. Zawiał wiatr, wpadł Bohater do studni. Wiedział już, że musi jakoś temu w przyszłości zapobiec, więc wyjął z ust słowa i zaczął nimi rzucać. Rzucał więc słowa na wiatr, co wiatru wcale nie uspokoiło, ale sprawiało niewypowiedzianą frajdę.
Kolejnego razu, gdy jechał na koniu po wodę, przeleciał przez jego głowę, oparł się nieszczęśliwie na kopii i skoczył jak o tyczce przez wodę bijąc rekord świata. Kruszył kopię od tamtego momentu wielokrotnie.
Kiedyś znów, jak go jeden taki z dzielnicy zirytował, to szybko chwycił odpowiedni do tego celu kijek, w kilku zgrabnych ruchach jebnął tamtemu z procy. Niedaleka była stamtąd droga do broni palnej i czołgów różnej maści. Wiadomo, co ruski wynalazł, tego nawet matka boska nie wymyśliła.
Kiedyś znów, gdy kobieta oszukała go, powiedziała „nie” (jak tak można?), przybił ją gwoździem za koszulę do ściany. Wiadomo przecież, że ani na wsi, ani w mieście, nie warto ufać niewieście.
A kiedyś, to zabić chciał smutki, które mu się uzbierały nad uchem. Nikt nie wiedział jak w jego realiach, więc z braku czegokolwiek innego chycił się sfermentowanego soku. No i po kilku chwilach zadumy nad sprawą walił już w szyję czterdziestoprocentowy alkohol. I tak – dzisiaj bal, jutro żal.
Człowiek chce sobie utrudnić życie za wszelką cenę, dlatego przez bambusową rurkę gasił pożar. Kijek się zapalił, Główny Bohater się zaciągnął. Od tamtej pory każdy co dzień pali swojego ostatniego papierosa w życiu.
Robił przecież różne dziwne rzeczy – znamy to z różnych opowieści. Najbardziej zapadło mu w pamięć jakieś przysłowie – że niby najpierw poznaj, potem idź do łóżka. Do tej pory nie rozszyfrował.
ps.
Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę.
Niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi
3 komentarze:
A skoro jesteśmy w klimacie Staszewskiego, to przecież równie dobrze może być i że to nie moje są słowa, że to legenda ludowa, żadne przysłowie. Legenda.
ja myślę, że jak wszystko wygrywa teraz Fil z tym kastratem na wokalu, to nam już nie wolno cytować Staszewskiego. Móóóój doooom, w którym coś-tam-od-lat. Wiesz.
Jeden chuj.-
Prześlij komentarz