Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.

piątek, 2 maja 2008

[rozwinięcie #2]

Nudna ta twoja planeta, ziemianinie. Wszystko zdeterminowane, ustalone z góry, podpisane z kontrasygnatą Najwyższego. Wiosna, lato, jesień, zima. Szósta rano, dwunasta w południe, szósta wieczorem. Idziesz do konfesjonału, spytać się Go, jak leci, co u Niego, czy mi pomożesz, mam problem. Idziesz z chęcią porozmawiania, ale nie ma tak dobrze - tylko przez pośredników. Profesor od dwóch tysięcy lat nie przyjmuje, trzeba rozmawiać z doktorantami. Odwołał wszystkie seminaria, dyżury, konferencje. Ludzkość wzięła u Niego kredyt, a żyrem był Jego Syn. Spisali pakt, a wy się męczcie, głupcy.

Raz na jakiś czas zabiera kogoś sławnego dziwną sławą, ot tak - żeby się przypomnieć. Wtedy wy śpiewacie, wznosicie płaczliwe modły, czuwania. "Anielski orszak niechaj mu świeci", " Panie, otwórz wargi moje, a usta moje będą głosić Twoją chwałę". A On stoi ponad tym, śmieje się szyderczo i macha paluszkiem w geście upomnienia. Nie jest bowiem, o ironio, głupcem - dobrze wie, że wy to dla pokazu robicie, dla poklasku, żeby się przypodobać. Myślicie, że Bóg nie widzi, jak się onanizujecie na krucyfiks i mówicie że to "performance", myślicie że nie widzi waszych przekleństw i zdrad małżeńskich. Widzi i do dobrze. Przybija piątkę Allahowi, gdy jego wyznawczy piją i ciupciają tylko w nocy, bo myślą, że ich Bóg jest ślepy niczym kret.

A potem, ni stąd ni zowąd, nadchodzi czas, gdy to tobie grają anielskie zastępy. Wiesz od początku, że to nie pomocne trąby dla Jozuego, gdy ten stał pod Jerycho - przypomina ci to światło i łuna. Ten sam, stary i krwawy Bóg, przychodzi teraz po twoje ścierwo, po twoją umęczoną duszę. Zapewne za chwilę przeskoczy ci przed oczami całe życie, wszystkie uczynki, przewinienia. Będziesz błagał o wybaczenie, bo w okopach nie ma ateistów, ale już za późno. Tą wojnę przegrałeś, wszystko zostanie ci podliczone jak pod kreską. Spotkasz starych znajomych, tu czy tam. Żył będziesz, dopóki ktoś o tobie nie zapomni. Wrócisz jako kaczka, na zasadzie preegzystencji dusz. Cha, cha. Bóg jest sprawiedliwy.





"
Janis J. left me a note -
I was downtown to see my shrink
And Kurt woke me up
To meet to smoke and sing."



Brak komentarzy: