- Podobno nieważne czy jest życie po śmierci, ważne żeby było życie przed śmiercią. Kto to widział, żeby siedzieć na ławeczce, w parczku i rozmyślać starymi hiszpańskimi mądrościami? Jeszcze gdyby było wiadomo, skąd one się wzięły w głowie. Może z jakiejś książki, pomyślał. Wszystkie mądre rzeczy wyczytać można z książek. Najlepsze są te niewiadomego pochodzenia, zalegające gdzieś pod tonami innych w antykwariacie. Bierze się je do ręki, zdmuchuje kurz, uważa się za czarnego kruka. Tak, tam można znaleźć niesamowite rzeczy. Wtedy dochodzi się do wniosku, że ludzie którzy żyli przed nami wcale nie byli od nas głupsi, tylko o wiele mądrzejsi. To ty jesteś głupi, ty, ty.
Jestem głupi, głupi. Przyznanie się do tego niewiele go kosztowało, w końcu robił to setki razy w żartach. Wiesz, to takie przechwalanie się, jaki to on nie jest oryginalny, jaki nonkonformistyczny. Przed koleżankami, przed kolegami. Cały świat krzyczał co sił „renegat!, walczak!, aktywista!, erudyta!”. A przynajmniej tak mu się wydawało. Z wizerunkiem jak z tymi książkami z antykwariatu - jak przestaniesz go kreować co sił, to potem ktoś będzie musiał zdmuchnąć z ciebie kurz. Przechadzając się potem cmentarnymi uliczkami i z zaskoczeniem odkryjesz, że na każdym nagrobku jest twoje imię. A przynajmniej tak ci się będzie wydawało.
Upadłem przed swoimi przyjaciółmi. Cóż za fantastyczne uczucie. Właściwie nie wiedział, kto przed kim upadł. Czy oni, sprowadzając miłość do poziomu interpunkcji, czy on, upijając się mocnym alkoholem niewiadomej maści. Może wszyscy upadliśmy, może to wszystko już nieważne, te rozważania, myślał. Świetny pomysł! Połóżmy się wszyscy do łóżek i nie wstawajmy aż do śmierci. Tak powiedział Arcybiskup, coś takiego usłyszał ostatnio przechodząc obok Świętej Anny. Że to powinna być nasza pokuta za grzechy, że na to własnie zasługujemy, grzesznicy, przebąknął ksiądz przez kaprawy megafon. Arcybiskupa trzeba w te pędy posłuchać, kochani! Jak już umrzemy, to się będziemy kochać na komfortowych wykładzinach w niebie, bo teraz nam nie wolno. Niebo też zaopatrza Ikea. Teraz nam nic nie wolno! Teraz żyjemy!
Zamknę się teraz na łańcuch. Odgrodzę od wszechświata, pomyślał, ucieknę. Przecież tak mi będzie wygodniej. Cóż to za dziwne myśli, w ten dziwny dzień, na tej ławeczce w parczku? Skąd to wszystko się wzięło?
Zauważył teraz, że ona śpi, jakby ją te wynurzenia znudziły.
- Tak, może racja. – Odpowiedział echu Główny Bohater i na tym się skończyło, bo Żółwica, siedząc w terrarium nie bywała zbyt rozmowna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz