On: Urodzony swego czasu w pewnym miejscu. Matka dziwaczka, ojciec zawodowy szachista. Babka uprawia do tej pory pole, dziadek umarł na trzeci zawał, alkoholik.
Człowiek jak człowiek – średnio długie brązowawe włoski, proszę państwa, oczy asfaltowe, cera brudnoziemista. Ubrany, no, tak sobie, niby to schludnie, niby to nie, może czasem plama jakaś na flaneli się wyłoni, czasem może dziurka malusia na dżinach ze szmateksu się pojawi. Generalnie wszystko pięknie, ładnie, jak do tej pory.
Charakter? No, tu gorzej, bo skłonności do brudu, skłonności do picia herbaty przez sześć dni z tego samego niemytego kubka niczego dobrego zapowiadać nie mogą. Przecież na plus się mu nie zapisze ogólne chamstwo i opryskliwość. Bo to ten typ, co o Jezu kim ja nie jestem, o Jezu ile ja to nie zarabiam, o Jezu, wypierdalaj, o Jezu, przecież miałeś mi to podać na wczoraj (mimo, że nic mu nikt nie obiecuje, bo to nie osoba, której można by było coś obiecywać). O skłonnościach do alkoholu przy tym wszystkim, to proszę państwa, lepiej nie mówić, bo mieszaneczka wybuchowa gotowa.
On to taki typ, co jak nie jest po jego myśli, to już awantura, że jak nie daj boże coś się stanie tak jak On by nie chciał, to matko kochana! Obłudny czasem, bo przecież na co dzień uśmiechnięty i pachnący, ale tylko dla obcych! Charakterny w złym słowa znaczeniu, mądry w złym słowa znaczeniu, On – w złym słowa znaczeniu.
Ona: analogicznie można by powiedzieć, że to analogia, kalka malusia, tego co powyżej. Włoski z tendencją do skręcania w pokręcone śrubeczki, nóżki krzywe, nosek jak po otwartym złamaniu. Flanela, koszuleczka, czasem troszeczkę szminki.
No, pachnidło jakieś, szalik dla ozdoby, glany z białymi sznurówkami, dla szpanu przed kumpelami - krejzolami. Gorzej jeszcze, wszędzie agrafki, pirsing, tatuing, cuda wianki. Charakterek niczego sobie, uśmieszek smukły, postawa zaczepno-obronna. Najpierw zaczepia, potem trzeba bronić.
Zakochana, jak nie przymierzając, sto pięćdziesiąt dwa. Pokroić by się za Niego dała, On to nawet by za Nią w ogień. Oboje to mieszaneczka, którą trzeba szerokim łukiem po okręgu, z daleka.
I oni mogą razem, mimo, że nikt nie może przy nich! O miłości, o ślepa. O losie przebrzydły!
Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Nie wiem.
Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe? Jak to jest możliwe, no jak?
1 komentarz:
A jednak wszystko jest możliwe.
Prześlij komentarz