Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.

sobota, 29 września 2007

[logon]

[c]

Mam nowych przyjaciół. Pojawili się nagle i nie mają zamiaru nigdzie iść, co już dla mnie jest absolutnym ewekurwanementem. Przyszli niewiadomoskąd po niewiadomoco, udają chyba, że się dobrze bawią. Od razu poczułem, że to nie jednodniowa przyjaźń, że to się tak łatwo nie skończy - wiedziałem w pierwszym już momencie, że nieuchronnie będziemy sobie spoglądać w oczy, dopóki ta dziwna era się nie zakończy.

[b]

Nie chodzę na spacery. Nie wiem czemu, ale najprawdopodobniej dlatego, że nie mam z kim.

- Z tobą, koleżanko? Można by, tylko, że ja w ogóle nie mam na ciebie (w dużym cudzysłowie) ochoty. Nie mam, i nie zanosi się, żebym kiedykolwiek miał mieć.
- Z tobą kolego? Z facetami się nie chodzi na spacer, do kurwy nędzy. Lepiej już siąść przy wspólnym stole, aby wszystko płynęło.

[logoff]

Z drugiej strony patrząc, chyba mieć cichych przyjaciół, od których zawsze można pożyczyć pieniądze, niż żadnych. Chyba tacy przyjaciele są potrzebni, tak myślę.