Jestem świadkiem pewnego niezwykle wkurwiającego fragmentu swojego życia. Towarzyszy mi uczucie pustki. Mam pustkę mentalną. Pusto, pusto - wszędzie pusto.
Myślę - o niczym,
Robię - nic,
Mam ochotę - na nic.
Wszytko nic, wszystko pustka. Nawet kiedy myślę, że mógłbym powiedzieć coś sensownego, to mi to nie przechodzi przez gardło/palce. Żeby było weselej - moja pustka ma gości.
W mojej pustce gości ostatnio obawa. Pogodziłem się z tym że mi pusto, ale obawa sama mnie znalazła. Trudno powiedzieć, że się czegoś boję - nie, to nie to. Ja się obawiam. Obawiam się, że nastąpi to, czego bym nie chciał. Mianowicie - spotkam 150 klonów siebie samego. Bandę pseudointelektualistów, z którymi nie wyobrażam sobie picia wódki. Obawiam się też, co nowe miejsce ze mną zrobi, jak wpłynie na światopogląd i stosunek do otaczającego świata. Obawiam się.
Poza tym, zagościła w pustce mojej głowy agresja. Chcę, żeby nadchodzące tygodnie były vendettą na tym, co mnie denerwuje. Chcę wyładować agresję na wszystkim naokoło i wtedy móc siąść spokojnie i napić się piwa.
Ale tylko w spokoju, w spokoju. Wiedząc, że już nic nie będzie denerwowało, nic nie będzie denerwowało ucha i głowy.
Myślę, że muszę przemyśleć to, co chcę powiedzieć. Muszę przemyśleć jak się wyrazić, żeby zostać zrozumianym. Albowiem pustka była chaosem, w którejś z książek (mitologii?). Ale to wszysko tylko na spokojnie.
Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.
niedziela, 26 sierpnia 2007
tylko na spokojnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz