Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.

środa, 8 sierpnia 2007

o końcu wszystkiego rzecz krótka.

Ciekaw jestem jak będzie wyglądał mój personalny koniec świata. Tyle się o tym czyta, że niby koniec wszystkiego w 2012, albo że Nostradamus coś tam przepowiedział dawno temu i to się ma spełnić, albo że chiński kalendarz się kończy wtedy, czy czyjś tam.

Ale ja jestem ciekaw mojego osobistego końca świata. Ciekaw jestem jak daleko od niego jestem i co się wydarzy takiego, że będę chciał już skończyć swój marny hipisowski żywot. Co spowoduje, że nie wytrzymam realiów w takim wydaniu, jak je odbieram na co dzień. Ciekawe co spowoduje, że zapałam chęcią stryczka -już-teraz-natychmiast-w-tym-momencie.

Co to mogłaby być za informacja? Jakoś nie wyobrażam sobie, żeby powodem było "sorry, między nami koniec", albo "pana już na uczelni nie potrzebujemy". Mówi się trudno, żyje się dalej. Nie sądzę, żeby mogło to być "spierdalaj z mojego domu", albo "jesteśmy bankrutami". Nie wiem, po prostu nie wiem.

Wiem, że musiałoby mnie coś poważnie kopnąć. Musiałbym odczuć to każdym neuronem swojego ciała, każdą komórką, każdym włosem, każdą cebulką. Musiałbym się skulić w embrionalną kulkę i chcieć przestać - przestać żyć, oddychać, egzystować, rozmawiać, przyjmować pokarm.

Czy aby na pewno jestem tak chętny życia, że nic nie spowoduje, że będę miał dość szeroko pojętego świata? Nie wiem, po prostu nie wiem.

Brak komentarzy: