I jak zawsze, każdego roczku – stoliczek naszykowany, mamusia, tatusia, dwie siostrusie, braciusia, kiciusia – podaj śledziczka Maniusia, szyneczkę mamusia, stołeczek dla dziadziusia. Nadchodzi dzień gdy Paniusia podrasta tak bardzo, że musi tym wszystkim zacząć ogarniać. Więc chodzi, chucha, dmucha, świeczkę zapali, przyjdzie – pochwali jaką to siostrusia urodziła piękną suszoną śliwkę. Oni wszyscy sobie oczywiście pójdą, bo jak, bo iść kiedyś muszą, ale zanim to nastąpi Paniusia pogłaska, rękę poda, jagody obie nadstawić musi, żeby ciociusia ulizała ją ohydnym jęzorem i umazała szminką sprzed dwudziestu laty.
Dzień dobry, Paniusiu, ale Paniusia podrosła – no wiesz co Maniusia! Na ulicy bym jej chyba nie poznała. Jezus Maria! A synek Maciusia? Przepięknie wydoroślany! Chłop taki jak dąb! (mimo, ze trzy latka ma nie całe). Butów nie zdejmujcie, no co wy, przecież tak brudno tutaj – Ależ Paniusiu, w gościach nie wolno, a wy z tym jedzeniem zwariowałyście chyba! Kto to jadł będzie, kto?
Paniusiu, podaj tortusia, żeby wypierdolić na obrus coś można było i Maciuś mały zdmuchnąć coś mógł, mimo że nie wie, czy to szyszka, czy wróbel. A braciusia Heniusia nie interesi zbytnio, czy zagryzie torta śledziem, czy ogórkiem, czy grzybkami. Mniam, mlask – jakie to wszystko smakowite, jejuśku!
Sto lat, Sto lat! Sto lat moi mili! Jak byłem małolat, też mi tak śpiewali!
No to może jakaś mała flaszusia? Tak żeby pod zdrówko Maciusia, żeby na chuja nie wyrósł i żeby mu kiedyś stanął dobrze, jak przyjdzie co do czego. No to po jednym! No to po drugim! Paniusi jeszcze nie wolno, podrostkiem-li ona. Ale już za chwilkę, za momencik, może likierku trochę przyjmie w swe pełne usta – kieliszeczek tylko – nie więcej! Damie nie wypada, a ty przecież moja córusia. No chodź tu, daj pyszczka. No chodź, milusia.
Dobrego, dobranoc! Iść już musimy, tylko obudzimy wujaszka Władusia! Nie idźcie, zostańcie na jeszcze trochę! Idziemy - to idźcie! – szczęśliwej! Miłego! Małego kacusia! Wszystkiego dobrego - Żeby reszty wieczorku nie spędzić rzygając na czerwonym sąsiadów płotku!
Dobranoc! A teraz Paniusia, zanim pójdzie słodko niusiać posprząta spod stołu rzygi Władusia, do łóżeczka położy małego Maciusia, swojego tatusia odniesie na piętro, mamusie od flaszki odciągnie przeklętą, a starszego braciusia odciągnie od macanka jej smukłych ud. Zabarykaduje się dziecko i uda, że nic się nie stało, że z rodziną w porządku.
Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.
środa, 10 marca 2010
dobre obyczaje.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
O JA
CIĘ
NIE
PIERDOLĘ
Przypomniała mi się Masłowska.
Więcej tego, I.!
Prześlij komentarz