Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.

środa, 2 kwietnia 2008

[ten thousand points]

W mojej grze, w której wszystko jest wyimaginowane a punkty nie mają znaczenia przyznaję sobie tysiąc cudownych punktów, na poprawę humoru. W sumie należy mi się, za to wszystko na raz i po kolei, prawda? Za te tanie papierosy, ciepłą wódkę i nieprzespane noce. Za rozmywanie się literek z tekstu (gdzie spieprzacie, kurrrrrwa.) Za podwójne złamanie stawu umysłowego - o! Daję sobie tysiąc punktów!

Brak komentarzy: