Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.

wtorek, 19 lutego 2008

[shoot*6]

(skoro już długopis zaczął pisać...)

- A wiesz, że tam w Gruzji, to najpierw była rewolucja Róż (bo oni mają chyba różę na fladze), no... i demokratycznym prezydentem został Saakaszwili...

- No..

- No, ale ten Saakaszwili, jak już rządził dwa lata, to ludziom się przestało życie w Gruzji podobać, bo po rewolucji mięli wielkie nadzieje i nie było zmian. Dwa lata później już wychodzili na ulice i żądali zmiany władzy...

- To w tym roku było?

- Tak, tak. No i Saakaszwili się zgodził na rozpisanie wyborów prezydenckich w końcu. Demonstracje uznał za nielegalne, a przywódca opozycji musiał wyemigrować do Anglii, gdzie go zabili. Chycili go – mówi się, że to Rosjanie, bo podejrzewali wcześniej Saakaszwilego o współpracę z Rosją.. No i otruli tego przywódcę, mówię ci dziewczyno. Polonem.

- A, no! Było coś takiego!...


Kurwa, już siedemnasta. Przegapiłem Teleekspres. Główny Bohater był niepocieszony.


- A wiesz, że rozmawiałam ostatnio z tatusiem o telewizji Erotica? – Zaczęła znów Piękna Olusia z siedzenia naprzeciwko.

- O, no i?

- No i w końcu tatusiowi brakło argumentów. Bo on mówił, że to nie filmy pornograficzne tam pokazują, tylko erotyczne i że się tam nie pokazuje organów płciowych.. Że tam fabuła jest często.

- O, tak. Bo to takie Teletubisie dla dorosłych – dodał naprędce, wbijając się ukochanej w słowo, Tomasz.

- Hihi, Teletubisie.. – Zareagowała chichotem na jego elokwentną uwagę, po czym odwróciła głowę w kierunku okna.

- No i co ten twój tatuś? – Po chwili romantycznej zadumy zapytał Tomasz.

- No przekonałam go, żeby nie oglądał tych programów. Ty z resztą też masz nie oglądać, bo jakbym się dowiedziała że oglądasz, to byś od razu spakował walizkę...


Pociąg gnał z zawrotną prędkością. Za szybą przemijały coraz to nowe drzewa, kolejne słupy sieci trakcyjnej uciekały przed wzrokiem pasażerów kryjąc się za ostatnim wagonem. Piękny kraj, ten za oknem. Każdy z pasażerów tak sobie myślał. Tyle w nim ludzi, tyle charakterów, tyle pięknych miejsc. Nowe zdarzenia co dzień, nowe myśli co chwila – a to wszystko pod patriotycznym i jedynym słusznym, biało czerwonym sztandarem z napisem „Polska”. Ach, ech – rozmarzyć się można.


- Nie no! Ja nie mógłbym, bo ja mam swoją Olusię.. I Olusia mi wynagradza każdą telewizję! Olusia jest dla mnie jak Travel Channel i Discovery wszystkie... I TV Moda, bo jest taka piękna! – Tu Olusia otrzymuje soczystego przytulańca, całusa, a sama radośnie reaguje elokwentnym chichotem.


Zaprawdę piękna ta Polska! Te wszystkie łączki, te gaiki, zakamareczki. Te króliki szaraczki i ci myśliwi, co je dokarmiają. Mądra władza, jedyna słuszna, sprawiedliwa religia, jedyna słuszna, dostojni panowie, mężowie uczeni i ich księgi mądrości. Bogaci pomagający potrzebującym, bogata historia heroicznych wyczynów, druga wojna światowa, bohaterowie z Westerplatte. Zbrodnia katyńska, Powstanie Warszawskie, Papież Polak! Zaprawdę, piękna ta Polska!


- Ha! A powiem ci, bo nie wiem czy wiesz, że jest strasznie brzydko w tych miastach naszych, skoro już o nich mówisz...


Główny Bohater stracił wątek wypowiedzi. Przeskok myślowy widocznie był za duży jak na jego umęczoną głowę. Już od pięciu godzin patrzył w okno, na te mijające krajobrazy. Można się znudzić patriotycznym myśleniem, więc przestał – ileż można. Z resztą, nie miał wyjścia, bo para z naprzeciwka nic sobie z jego zadumy nie robiąc kontynuowała w najlepsze rozmowę.


- Jakie miasta?

- No, Łódź na przykład. Zobacz, piękne miasto, z bogatą historią, a tu taki syf. Wszędzie tylko te bloki, pomazane. Popatrz, na przykład Piotrkowska! Piękna ulica, ładna, kończy się Placem Wolności. Na tym placu same kamieniczki, piękne, jak w Krakowie. Tylko że za nimi, jakiś kretyn komuch..

- Tomasz! Uważamy na słówka!

- Tak, jakiś arcyinteligentny przedstawiciel poprzedniej władzy, świetny urbanista, postawił bloki mieszkalne! No taki syf..

- Tomuś!


Główny Bohater rozejrzał się po przedziale. On i jeszcze cztery osoby przysłuchiwali się mimowolnie rozmowie zakochanych. On siedział przy oknie, obok niego jakaś ładna pani w puchowej kurtce. W przedziale było bardzo gorąco, więc widocznie musiała bardzo zmarznąć na dworze. Jeszcze dalej ktoś czyta Harego Potera, ktoś po drugiej stronie śpi i ostatni ktoś czyta książkę. Wszyscy zajęci swoimi sprawami, a słuchają z zapartym tchem.

- Poza tym, ta Piotrkowska to jak od Wawelu do Bramy Floriańskiej! No, a Piotrków naprzykład? Tyle mają zabytków! Tyle wszystkiego! A tam się to wszystko marnuje bo komu... przedstawiciele poprzedniej władzy jak rządzili niedawno jeszcze, to wszystko rozkradli, wszystko. I teraz siedzą po pierdlach...

No! (che, che) Ten Pęczak na przykład, co to go do Gdańska ciągali na procesy aż. I ten cudowny baron, co prezydentem był i już w więzieniu dawno siedzi. I ten, co to ukradł pieniądze państwowe... Nie! Ja jestem przekonany, że gorzej niż za lewicy być nie może!


Pani w ciepłej kurtce parsknęła śmiechem, ktoś zachrapał, książka zaszeleściła. Główny Bohater podjął decyzję. Dość tego, adwent i basta! Piękna ta Polska, i dla niej zrobię wszystko – pomyślał.

Wstaje szybko, zrywa się, otwiera swoją torbę podróżną. Wyjmuje broń, sześciostrzałowy rewolwer, bierze na muszkę Tomasza, naciąga cyngiel i trzyma palec na spuście. Tomasz, przerażony, chwyta mocno za rękę Piękną Olusię z naprzeciwka i nie wie co powiedzieć.

- Bo mnie to nic nie obchodzi! – Wrzeszczy na cały głos Główny Bohater. – Nic mnie nie obchodzi, że komuch, że pornoli nie oglądasz! Nic mnie nie obchodzi! Bo ja jestem, proszę państwa, niepolityczny!

Rewolwer wypala dwukrotnie, unosi się z niego dym. Piękna Olusia leży w ramionach mądrego Tomasza – oboje nie mają już tylnich ścian czaszek, a ich masy mózgowe wkomponowały się wystrój peerelowskiego przedziału. Każde z zakochanych ma małe ślady na środku czoła, gdzie weszła kula. Umarli tak jak żyli, szczęśliwie zakochani. Ze wzajemnością.

Pani w kurteczce zamrugała tylko, gdy Główny Bohater chował pistolet do torby. Uśmiechnęła sie do niego życzliwie, tak jak to robią kobiety – zalotnie. Ktoś zachrapał, czyjaś książka zaszeleściła. Pociąg gnał przez piękne krainy, jak gdyby nigdy nic.

Gdy wysiadali na peronie czekała już policja. Panowie policjanci z uśmiechami na twarzach aresztowali pasażerów. Pani w kurteczce z uśmiechem weszła do radiowozu, reszta musiała się obudzić, pochować papiery, Główny Bohater z miną bohatera historii pojechał do sądu.


- Oskarżony proszę wstać!

- Czy przyznaje się pan do zastrzelenia dwóch osób w pociągu osobowym relacji Koluszki - Łowicz? – Ani mina strażnika, ani uśmiech sędziego nie sprawiały groźnego wrażenia.

- Chce pan powiedzieć ostatnie słowa, zanim wydam wyrok?

- Tak, wysoki sądzie. – Główny Bohater wstał, pani w ciepłej kurteczce zalotnie się uśmiechała, tym razem do strażnika. – Bo ja, wysoki sądzie, ja jestem człowiekiem bardzo spokojnym. Ale ja nie mogę, nie mogę czasem.

- Winny, Winny! – Krzyczał tłum, a sędzia wstał i kiwnął palcem.

- Winny, powiadam wam! Winny, winny zbrodni utrzymania w zdrowiu psychicznym naszego pięknego, polskiego narodu! Winny! Wynieść go na rękach, stawiać pomniki, pisać o nim książki! Kat! Morderca!


I tłum poniósł mordercę i zrobił go królem. Ach piękna ta Polska! Sprawiedliwa! Tu, gdzie wszystko kwieciem porasta, tu gdzie panny jagody mają czerwone, tu musi być nasza Rzeczpospolita wszelkich narodów! To kraina mlekiem i miodem płynąca i wszystkim nam winni obcy jej zazdrościć! ~

1 komentarz:

messerschmitt pisze...

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa