Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.

środa, 14 listopada 2007

[nica]

Z braku czasu, z braku laku, Ptaku, napiszę sobie dzisiaj nic. Miałbym tyle tematów do opisania, gdybym tylko miał ochotę pisać - napisałbym np. o niczym. Większość książek jest o niczym, prawda? Taki, np. Joyce, taki np. Mann, taki np., nie wiem, choćby Murakami, choćby Marquez. Im też się przecież wydawało, że piszą o czymś - a spełzło na niczym. To ja napiszę przemyślaną balladę o niczym, żeby nic nie musiało wychodzić, spełzać z nienacka.

Albo takie wiersze - chcą o miłości, wychodzi o zdradzie - chcą o zdradzie, a wychodzi, że są nieszczęśliwie zakochani. Piszą o statkach na niebie, a mówią że to ufo wylądowało. To ja napiszę o niczym. Będę sprytny - już nikt nie będzie się musiał głowić nad tym "co miał na myśli poeta/pisarz" - i pieprzyć jakieś syntezy, wypracowania z języka polskiego, które pisałem lat temu kilka i których tak nienawidziłem (bo ograniczały, bo nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, bo były wciąż i w kółko takie same.) Kartkówka na mój temat byłaby prosta przecież. Cztery kartki pustych linijek - a na dole piątej maczkiem napisane "Jaś Kowalski, IIb".

Każdy ma swojego Nica. Każdy go inaczej nazywa, każdy o niego inaczej dba. Mój Nic, na przykład, nazywa się "proza i poezja trzeciej kategorii". Pochodzi z planety bez nazwy i ma za nic inne Nice. Przejawia się tym, że za każdym razem jak siadam do klawiatury/kartki papieru/czegokolwiek, to on przejmuje władzę w mojej prawej dłoni (bo jak na złość jestem praworęczny) i robi co do niego należy, skurwysyn. Mój Nic jest odpowiedzialny jeszcze za inne dziedziny mojego żywota, za wszystkie negatywne. Tym pejoratywnym zakończeniem, chciałem pozdrowić swojego Nica. Kocham Cię - miło jest mieć do kogoś zaufanie.

Ps. Kiedy mówisz do mnie "pieprz się", mów to głośniej! mów głośniej!

1 komentarz:

messerschmitt pisze...

To śmieszne, że wczoraj/dzisiaj przed zaśnięciem pomyślałem o tym samym: że niestety jestem praworęczny. Cała moja indywiudalność poszła się pierdolić.