Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.

czwartek, 16 sierpnia 2007

Wszyscy jesteśmy Rockefellerami.

Z pieniędzmi jak z kobietami - albo je masz, albo nie masz. Z tym się człowiek rodzi. Inaczej mięlibyśmy samych Rockefellerów i Hefnerów. To jest taka "ulubiona piosenka" ludzi z pieniędzmi (i kobietami, zapewne - bo jak masz pieniądze, to masz kobiety, ale na odwrót już trudniej) - jak nie masz, to się dorób - wtedy pogadamy. So I keep on playing my favourite song.

A co to za zmiany? Co to za teraźniejszość? Co to za możliwość wyboru? Tego nie ma, to jest urojone. Ktoś musi wydawać naklejki z napisem "ty będziesz bogaty", a "ty będziesz biedę klepał". Nie chce mi się wierzyć, że (kurwa mać) wszystko zależy od osoby. Od tego jak jest uparty, od tego jak mu się chce. W to mi się wierzyć nie chce. Ktoś musi dawać ten zastrzyk szczęścia.

Szczęście w życiu jest i musi być, bo bez niego nikt nie zajdzie daleko. Nikt jeszcze bez odrobiny szczęścia nie wygrał głupiego meczu, nie zaserwował w karo serwisowe przeciwnika tak, by ten nie odebrał, nikt nie "poderwał" (kurwa, jak ja nienawidzę tego słowa) pięknej dziewczyny, nikt bez niego nie zarobił miliona dolarów.

Tylko dlaczego to jest takie niewymierne? Dlaczego szczęścia nie da się policzyć? Przecież wtedy wszystkim byłoby lepiej. Mógłbym policzyć jak szerokiego uśmiechu mogę użyć w danej sytuacji. Mógłbym odjąć trochę od sumy mojego szczęścia i podarować biedakowi z rozprutym podbrzuszem leżącemu na ulicy. Tyle rzeczy dałoby się zrobić, a tak mało się da.



6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

..i kto tu stawia kobiety w jednym szeregu z pieniędzmi;) ten bolejący wywód nad takim,czy innym zaobserwowanym faktem nie trąci obiektywizmem, ale buduje stereotyp..i wiem,że nie trzeba być zdystansowanym wobec wywlekanej ze swojego wnętrza prywaty,ale..
a szczęście..nie ma takiej miary, którą dałoby się go objąć. najpiękniejszym jest przecież szczęscie bez miary.zawsze. w przeciwnym wypadku, kiedy towarzyszą mu mniejsze, czy większe naleciałości, gorzki osad świata rzeczywistego- jest tylko epizodem, w którym pozornie główną rolę gra błogostan. poza tym, dla każdego "szczescie" znaczy cos innego, jest niedefiniowalne. odcinałabym się każdą cząstką ciała od utożsamiania go z rockefellerami i innym wytworem wyobraźni masowego odbiorcy, któremu serwowana jest papka o pięknym świecie bogatych ludzi, ich ekscesach, kuluarach ociekającego blichtrem światka itd. nic orginalnego-wtłoczyć wyobrażenie o komfortowej stabilizacji w powszechnie kojarzone z nią ikony, które stały się nimi właściwie bez głębszej analizy dokonań. Oczywiste i płytkie pozory stanowią o naszym pojeciu szczescia-jednym z najważnieszych elementów naszego istnienia?..to sie porobiło..
radość i spełnienie tzreba odnaleźć w sobie. co kraj, to obyczaj, co człowiek-to osobowość, co życie-to inna historia. nie uproszczajmy rzeczy, których nie da sie ogarnąc słowem.
..a zastrzyki szczęścia..najgorszym jest uwierzyć w wyroki losu.

maszkiew pisze...

Biedę klepał? I co z tego? Co do kobiet - wolałbyś, żeby kochały Ciebie czy Twoje pieniądze?

Nie ma żadnych predystynacji. Kasa - jeśli nie urodzisz się w rodzinie królewskiej - to sprawa zmienna jak, nie przymierzając, pogoda (wybacz trywialne porównanie). Sama znam ludzi, którzy najpierw mieli dużo, potem nic, potem znowu dużo... A że pieniądze mają się do szczęścia jak dżem wobec anchois, czyli nijak, to prawda stara jak świat, więc aż wstyd to powtarzać (nie robię kopiuj/wklej z banałami, doszłam do takiego wniosku całkiem niezależną drogą).

anorexorcist pisze...

po to piszę, pani florko, by starać się ogarnąć nieogarnione, cha cha. poza tym obie panie pięknie odczytują przekaz i myśl. czasem tylko nie trafiacie w ironię tam zawartą (:
ale może jest to myślenie typowo męskie, szowinistyczne, a ironia trudna dla płci pięknej do odczytania. wybaczam z uśmiechem na twarzy.

ale widać, że wystarczy ruszyć strefy erogenne tego świata, a od razu staje się to zalążkiem głębokiej polemiki, do której bzdurnymi tekstami zachęcam.

maszkiew pisze...

Miła i skuteczna technika zwracania na siebie uwagi:).

Zakładasz, że nasze odpowiedzi nie były ironiczne, uważaj...

anorexorcist pisze...

uwaga, tracę głowę.

maszkiew pisze...

Na rzecz czego? ;)

Uważam.