Pierwszy raz od dawna poczułem, że mam spokojną głowę. Właściwie nic się nie będzie działo teraz, za wyjątkiem jakiś pojedynczych wyskoków, które chyba nie zepsują całej atmosfery błogości. Ów błogostan jest krwawą vendettą za trzy miesiące bzdur i uszczerbków na psychice, które na szczęście mam już za sobą. Po raz pierwszy od dawna niczego nie mam na głowie, jest pusto. Ale ta pustka jest, kolokwialnie mówiąc, fajna.
Ciekawe ile to potrwa. Ciekawe ile nikt nie będzie (aż przeklnę) wkurwiał ucha. Mam nadzieję na pierwszy spokojny tydzień, lecz niestety szanse na pełen spokój są małe.
Zawsze jest tak, że wydawać się może spokojny czas może szybko przeistoczyć się w istną intelektualną rzeź, po której człowiek czuje się jakby mu ktoś dwa dni heblował korę mózgową.
Ale spokojnie - odpocznijmy. Spokojnie.
Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.
sobota, 11 sierpnia 2007
vendetta
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz