Mieszkają obok mnie dwie emo laseczki. Z nimi nie można się normalnie przespać, je trzeba po prostu gwałcić. Skoro dążą do samobójstwa, to przespać się z nimi normalnie się nie da. Jeszcze pomyślą, że są coś warte. A jeśli pomyślą, że są coś warte, to nici z samobójstwa. No więc Panie Ciemności, jaki dobry uczynek?.
produckt
Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.
niedziela, 18 kwietnia 2010
środa, 31 marca 2010
era reżysera
Proszę państwa, nastała era wielkiego reżysera. Rozsiądźcie się wygodnie, poprawcie spodnie, zasiądźcie rubasznie. Oto podium, oto scena, oto straszna maniera konferansjera.
No i oklaski,
No i podmuchy!
I nagle z nikąd wchodzi on, po dywanie róż co się na scenie rozpościera. Wyjmuje flaszkę i na podium stawia, żeby wszyscy, ale to wszyscy widzieli.
Nagle z sali pada żałosne "napierdalaj!". Więc napierdolił - bierze flaszkę i obala, a o filmie poopowiada jak wytrzeźwieje.
(no i everybody klaskają!)
A:
anorexorcist
3
komentarze
środa, 10 marca 2010
dobre obyczaje.
I jak zawsze, każdego roczku – stoliczek naszykowany, mamusia, tatusia, dwie siostrusie, braciusia, kiciusia – podaj śledziczka Maniusia, szyneczkę mamusia, stołeczek dla dziadziusia. Nadchodzi dzień gdy Paniusia podrasta tak bardzo, że musi tym wszystkim zacząć ogarniać. Więc chodzi, chucha, dmucha, świeczkę zapali, przyjdzie – pochwali jaką to siostrusia urodziła piękną suszoną śliwkę. Oni wszyscy sobie oczywiście pójdą, bo jak, bo iść kiedyś muszą, ale zanim to nastąpi Paniusia pogłaska, rękę poda, jagody obie nadstawić musi, żeby ciociusia ulizała ją ohydnym jęzorem i umazała szminką sprzed dwudziestu laty.
Dzień dobry, Paniusiu, ale Paniusia podrosła – no wiesz co Maniusia! Na ulicy bym jej chyba nie poznała. Jezus Maria! A synek Maciusia? Przepięknie wydoroślany! Chłop taki jak dąb! (mimo, ze trzy latka ma nie całe). Butów nie zdejmujcie, no co wy, przecież tak brudno tutaj – Ależ Paniusiu, w gościach nie wolno, a wy z tym jedzeniem zwariowałyście chyba! Kto to jadł będzie, kto?
Paniusiu, podaj tortusia, żeby wypierdolić na obrus coś można było i Maciuś mały zdmuchnąć coś mógł, mimo że nie wie, czy to szyszka, czy wróbel. A braciusia Heniusia nie interesi zbytnio, czy zagryzie torta śledziem, czy ogórkiem, czy grzybkami. Mniam, mlask – jakie to wszystko smakowite, jejuśku!
Sto lat, Sto lat! Sto lat moi mili! Jak byłem małolat, też mi tak śpiewali!
No to może jakaś mała flaszusia? Tak żeby pod zdrówko Maciusia, żeby na chuja nie wyrósł i żeby mu kiedyś stanął dobrze, jak przyjdzie co do czego. No to po jednym! No to po drugim! Paniusi jeszcze nie wolno, podrostkiem-li ona. Ale już za chwilkę, za momencik, może likierku trochę przyjmie w swe pełne usta – kieliszeczek tylko – nie więcej! Damie nie wypada, a ty przecież moja córusia. No chodź tu, daj pyszczka. No chodź, milusia.
Dobrego, dobranoc! Iść już musimy, tylko obudzimy wujaszka Władusia! Nie idźcie, zostańcie na jeszcze trochę! Idziemy - to idźcie! – szczęśliwej! Miłego! Małego kacusia! Wszystkiego dobrego - Żeby reszty wieczorku nie spędzić rzygając na czerwonym sąsiadów płotku!
Dobranoc! A teraz Paniusia, zanim pójdzie słodko niusiać posprząta spod stołu rzygi Władusia, do łóżeczka położy małego Maciusia, swojego tatusia odniesie na piętro, mamusie od flaszki odciągnie przeklętą, a starszego braciusia odciągnie od macanka jej smukłych ud. Zabarykaduje się dziecko i uda, że nic się nie stało, że z rodziną w porządku.
A:
anorexorcist
1 komentarze
wtorek, 9 marca 2010
.
mój drogi boże
jak ja nie mogę
tak nikt nie może.
mój drogi boże
na do bezdroże
zawiodłeś mnie panie
o kurwa, nie mogę.
mój śliczny panie
na twe wezwanie
zejdę ze złej drogi
daj się napić
mój drogi wtedy
jebać wszystkie trwogi.
I TAK DRODZY PAŃSTWO
WSZYSCY BĘDZIEMY PO-E-TA-MI!
A:
anorexorcist
2
komentarze
piątek, 12 czerwca 2009
NIE PLUJ SOBIE W RYJ!
OGLĄDAJ FESTIWAL POLSKIEJ MUZYKI NIJAKIEJ W OPOLU I CIESZ SIĘ ŻE CIĘ TAM NIE MA!
A:
anorexorcist
1 komentarze
niedziela, 22 lutego 2009
pa-pa.
Jest, rozumiesz, wizyta duszpasterska - misja, rozumiesz. Człowieku, Papież przyjeżdża.
Wiesz, papamobile to nie telefonia komórkowa.
Stoi tłum, wszyscy w szczęśliwych maskach. Człowieku, ich Papa przyjeżdża. Bawić się będą, modlić i kontemplować - wszystko oczywiście na największym stadionie w Polsce. Tym na czterdzieści siedem tysięcy trzysta osób.
Już ląduje, na lotnisku imienia JPII, żeby potem przejechać się ulicą imienia JPII, a potem zjeść obiadek na talerzu z grawerem - JPII.
Ale nie.
On ląduje, na tym lotnisku w samolocie TUPOLEV S52, czterdziestoletnim relikcie peerelu z JPII na skrzydłach i polskim orzełkiem na drzwiach. Wylądował. Otwierają się drzwi, a tłum wiwatuje.
Już wszystko gotowe na wizytę Papy. BE-NE-DE-TTO, krzyczy tłum.
Drzwi otwarte, wychodzą klerycy - jeden po lewej, drugi po prawej ręce Ojca Świętego. Ojciec Święty, Benedykt XXVI, napierdolony tak, że muszą go trzymać, żeby sobie krzyżyka nie obrzygał.
Wynoszą Papę z latającego potwora, ten się budzi, wypierdala glebę na płycie lotniska. Tłum wiwatuje, oczywiście. Podchodzi Papież do mikrofonu, zdejmuje tą śmieszną czapkę z głowy, trzyma się prowizorycznego ołtarza, bierze mikrofon do ręki pijackim gestem i mówi. "Skurwysyny, ale się napierdoliłem.".
Tłum wiwatuje.
Be-ne-de-tto.
Komunię będzie odprawiać. Oto baranek boży, coś tam coś tam, tylko ze po niemiecku. Bierze kielich, pokaźny łyk wina, i nagle się do niego zrzygał po prostu. Tłum wiwatuje.
Papieski pomocnik, imć kardynał Alberto Solano CVI, o.p, pyta się go - "ojcze, strasznie się ukurwiłeś."
Papież na to -
"I chuj, przecież na urlopie jestem."
A:
anorexorcist
7
komentarze
piątek, 30 stycznia 2009
środa, 21 stycznia 2009
i,. kontempluje świat: (opiaty, gdzie moje opiaty?)
- jakże nudno by było narkomanom bez ich codziennych amfetamin.
koniec medytacji drugiej.
A:
anorexorcist
0
komentarze
niedziela, 18 stycznia 2009
i. rozważa swoje życie:
- do kitu z takim życiem.
koniec rozważań pierwszych.
A:
anorexorcist
0
komentarze
wtorek, 13 stycznia 2009
produckcyjny rozkład każdego tygodnia:
poniedziałek - dzień przechwałek.
wtorek - dzień potworek.
środa - dzień loda.
czwartek - dzień podartych kartek.
piątek - dzień brudnych portek.
sobota - dzień małego głoda.
niedziela - dzień-na-okaziciela.
ry-mu-je-my, lalala.
A:
anorexorcist
1 komentarze