Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.

piątek, 21 września 2007

single white questionmark

Będąc przez trzy tygodnie w jakiejś tam klatce, odgrodzony od rzeczywistości, nagle zostałem oblany kubłem zimnej wody. Rzeczywistość wylała mi się na głowę powodując gęsią skórkę. Na trzy tygodnie zahibernowałem swoje życie, a ono w jednym momencie się obudziło z wielkim krzykiem.

Powróciły sprawy sprzed nieomal miesiąca. Zamroziłem skutecznie swoje bzdury czterdziestoprocentowym alkoholem, wrzuciłem je do schowka o temperaturze trzydziestu pięciu stopni powyżej zera. Było fantastycznie nie myśleć o kiczu rzeczywistości przez ten czas. A nagle wszystko wróciło do normy.

Wszystko odżyło natychmiastowo, jak przyroda na wiosnę. Zaczął się ten cholerny cykl, z którym walczyłem od początku kalendarzowego życia. Zaczął się na nowo. Do tego powrócił marazm i niewiara w lepsze cokolwiek - ale to chyba taka nasza polska przypadłość.

Po raz dziewiętnasty z niemyślenia moje życie obudziło się ćwierkaniem ptaka skurwysyna, zwiastującego to samo co zwykle. Powstał z kolan wielki biały znak zapytania, pytający o śmieszną przyszłość z wielkim, ironicznym uśmiechem na twarzy. To nie jest dobre. To nie jest mądre.

Brak komentarzy: