Jak byłem mały pani katechetka mówiła zawsze - "odmawiaj paciorek, to Bozia będzie cię kochała i będziesz szczęśliwy". Kiedy dorosłem mówi mi się - "nie odwracaj się od Boga jedynego, w trójcy świętego, Jezusa Chrystusa Pana Naszego Króla Polski, ty komuszy, lewacki, liberalno masoński psie!". Traktuję to jako gest czasów, chichot dorastania, głos Matki Pol(s)ki.
A wypada mi to traktować tak na prawdę jako jakiś okrutny żart, bo to powinno kolidować z wizją miejsca w którym żyję, zapisaną na kartach prawa. Co prawda owo prawo nie obchodzi mnie aż tak bardzo, ale wkurwia mnie do żywego fakt, że ktoś narzuca mi swoje poglądy. A tak dzieje się dziś.
Paradoksalnie nie jestem przesadnie polityczny, choć może się tak wydawać z kilku słów tu napisanych i napisanych wcześniej. Myśl o politycznym procederze przyprawia mnie o mdłości, a mając swoje lata w dalszym ciągu nie rozumiem, jak można za marne pieniądze pozwolić pomaczać się w gównie i rozwiesić na sznurku do prania celem linczu. Że o oglądaniu dziennika w TV nie wspomnę.
Dodatkowo gnębi mnie myśl, że nie żyję tak, jakbym chciał. Nie pozwala mi się wierzyć w to, w co bym chciał. Jeśli nie otwieram ust w jeden, z góry ustalony sposób, to wyrywa mi się go, macza w zmielonych orzeszkach i zostawia na rozdziobanie gołębiom. Kto żyw wyplenia jakiekolwiek odmienne od dziś przyjętego zdanie z mózgów do niedawna myślących ludzi, robiąc z nich maszynki do głosowania, albo tłum do wiwatowania.
Spójrz prawdzie w oczy, nie rządzi tobą lewica, prawica, czy centrum. Rządzi tobą ten, który może wyjąć z portfela tyle, że stać go na rządzenie. Ma wiele narzędzi w ręku przydatnych do tego, by zmusić cię, żebyś robił to co chce. Wszyscy kłaniają mu się w pas, on nie musi przepraszać za swoje słowa, on nie śpi, on czuwa. To duch naszego kraju, bo o nim mowa, rządzi nim na tyle, na ile go stać. Tym duchem jest zielony bilon o zmiennym nominale.
Kiedy byłem mały pani katechetka mówiła - "dzieci, to jest Jasna Góra, sanktuarium Matki Bożej, tutaj mieszkają biskupi, tutaj można się modlić za wszystko". A teraz dorosłem i słyszę, że zamiast mówić mądre słowa, biskupi mówią o UE, Radiu, polityce i pieniądzach. Dlaczego? Bo tylko na tym im zależy.
Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.
piątek, 17 sierpnia 2007
"Got money? I'll do everything for you."
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 komentarze:
Hm. Takie społeczno-polityczne (aspołeczno-apolityczne?) narzekania wydobywają się przez mózgi do gardeł i na zewnątrz przeogromnej ilości ludzi, którzy myślą (tak, myślą, mimo wszystko jeszcze myślą). Ale przecież tak było zawsze. Zawsze rządziła jakaś - taka lub inna - doktryna, a zwolennicy pozostałych byli tłamszeni (czy tłamszeni? Przecież ci na górze nie mogą nam nic zrobić z wyjątkiem odsądzenia od czci i wiary, a co to własciwie zmienia, jeśli uważamy za słuszne to, co wierzymy i znamy tego wartość? Nic chyba). Owszem, można sobie pogderać. Ale czy naprawdę, szczerze, głęboko czujesz się tak poszkodowany? Czy naprawdę (ale tak naprawdę, naprawdę) coś tracisz przez to, że rządzi pieniądz, a ideały są sprzedawane? Są, ale póki sam ich nie sprzedajesz - nie jest źle.
Walka! Walka! Dobra, mnie też to wszystko wkurza. Ale ja jestem czysta. Dla mnie to się liczy. Mogę być, kim chcę i robić, co chcę. I co z tego? Kogo to tak naprawdę obchodzi? Oto wolność!
A kto powiedział, że mówię to w swoim imieniu. Co z tego, że pisane w pierwszej osobie. A kto powiedział, że ja się czuję tłamszony. Kto powiedział, że jestem obiektywny, że nie piszę w afekcie. Kto powiedział, że mówię prawdę. A kto powiedział, że jesteś czysta. Nikt nie jest czysty.
Przede wszystkim - kto powiedział, że jesteś wolna, pani? :) to tylko mój "antysocial behaviour". Odpowiedniego słowa po polsku nie mogłem znaleźć.
"Zachowanie antyspołeczne"? :>
Napisałeś w 1szej osobie, więc odpowiadam Ci w drugiej. To następstwo wyłacznie - wybacz rym -logiki gramatyki.
Kto powiedział, że jestem wolna i czysta? Ja. Sobie wierzę.
Prześlij komentarz