Rzecz o świecie pisana przez dwóch pragmatycznych i wizjonersko usposobionych młodych ludzi. Co prawda ocieka sarkazmem, spermą i alkoholem, ale czujcie się jak u siebie.

poniedziałek, 20 sierpnia 2007

błysk

Z innej beczki, bo czemu by nie. Burza. Wyładowania atmosferyczne, ulewa, oberwanie chmury. Niezwykłe zjawisko mające miejsce wysoko ponad naszymi głowami. Nieświadomi niesamowitości zwykłej burzy, po prostu wyłączamy telewizor z gniazdka, żeby się nie spalił.

A zjawisko to jest iście niezwykłe. Ileż w nim energii. Ile złości widać po minach jasnych piorunów. Cóż takiego musi się dziać, kto musi być tak wściekły - na nas, ludzką masę - że tak mocno oznajmia nam swoje niezadowolenie? W jedną chwilę Matka Ziemia poprzez cztery żywioły potrafi zmieść ze swojej powierzchni wszystko, a zostawić nic. Nic nie potrafi powstrzymać jej czterech rąk - ognia, wody, ziemi i powietrza. Niesamowita to siła, niesamowita.

Śniło mi się dziś.

Śniło mi się, bo też wbrew pozorom czasem śnię. Śniło mi się, że jestem w okropnie zaludnionym, zatłoczonym pomieszczeniu. Poznałem twarze swojej matki, mojego przyjaciela i jego matki. Ludzie chodzili - każdy w innym kierunku. Czasem dostrzegałem jakieś pary składające się z osób, twarzy, postur mi znanych z życia codziennego, albo z przeszłości. Z sąsiedniego pomieszczenia, do którego drzwi były zablokowane poprzez tłum, wydobywała się muzyka. Śniła mi się piosenka. Śnił mi się utwór "Now I Lay Thee Down" Machine Head.

Pamiętam dokładnie gitarowe intro, mocne wejście w piątym takcie i przeraźliwą wokalizę Flynn'a. Za oknem widziałem błyski, domyślam się, że była burza. To wszystko dawało niesamowitą energię, niesamowitą. Śniło mi się to - dokładnie w takiej konfiguracji, dokładnie tak. Nie zdarzyło się nic więcej poza tym.

Po przebudzeniu czułem się dziwnie. Nie wiem dlaczego śniły mi się te osoby, a nie inne. Nie mam pojęcia dlaczego śnił mi się ten a nie inny utwór. Ale dawało to niesamowitą energię, niesamowitą mieszankę. Niesamowitą.

Brak komentarzy: